„Na kocią łapę”- plusy i minusy wolnych związków

„Na kocią łapę”- plusy i minusy wolnych związków

Zapewne tytuł Państwa zaintrygował. Oczywiście nie będziemy omawiać w dzisiejszym wpisie aspektu psychologicznego, tylko zajmiemy się wolnymi związkami od strony prawnej. Zaczniemy nietypowo, bo od minusów, poniżej krótka historia Heleny i Grzegorza:

Helena i Grzegorz przez pięć lat tworzyli wspólny dom. Od dwóch miesięcy natomiast zastanawiają się jak się „rozliczyć”. Helena wyremontowała gruntownie wspólnie z Grzegorzem jego dom. Każde wolne pieniądze „wkładała” w ten dom. Zrezygnowała dla niego z kupna samochodu, wyjazdu na wakacje i innych przyjemności. Teraz para postanowiła się rozstać… Czy kobieta te pieniądze straciła bezpowrotnie?

Jak to wygląda w praktyce?

Niestety konkubinat w dalszym ciągu w prawie polskim to nierozwiązana kwestia. Bardzo ciężko wskazać przepisy, na które możemy się wprost powoływać. Jednak co w takich sytuacjach robi Sąd? Przeważnie, gdy Sąd musi dokonać rozliczenia pomiędzy parą żyjąca niegdyś w konkubinacie. W poszczególnych przypadkach stosuje przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu, zniesieniu współwłasności, przepisy o rozliczeniu nakładów oraz przepisy o rozliczeniu wydatków na rzecz cudzą.

Teraz odwracamy trochę sytuację, co gdyby Helena i Grzegorz się nie rozstali, tylko żyli długo i szczęśliwie, aż do czasu nagłej śmierci Grzegorza? Co byłoby z domem po śmierci mężczyzny? Skoro to on był właścicielem, co ze spadkiem po nim? Co z rodziną Grzegorza- córką z poprzedniego związku, co rodzicami? Czy oni zrezygnowaliby z domu Grzegorza, w którego Helena włożyła wszystkie swoje pieniądze?

To czyją własnością jest wspólnie tworzony dom, mieszkanie osób żyjących w nieformalnym związku, ma bardzo istotne znaczenie, szczególnie w wypadku śmierci jednej z nich.

Plusy?

Helena i Grzegorz nie przechodziliby przez rozwód. Czy rozstanie mniej by odbiło się na ich psychice? To ciężko stwierdzić nie będąc psychologiem czy terapeutą, jednak bez ślubu prościej jest wyjść z przysłowiową z jedną walizką i już nigdy nie wrócić.

Dzisiejszy wpis to pierwsza część cyklu naszych rozważań o konkubinacie. Na następną bardziej prawno-formalną część zapraszamy w przyszłym tygodniu.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *