Pieniądze za wychowanie i utrzymywanie!

Pieniądze za wychowanie i utrzymywanie!

Kiedy słyszymy słowo alimenty, zawsze przychodzą nam na myśl samotne matki czy samotni ojcowie, którzy walczą o pieniądze dla swoich dzieci po rozstaniu z małżonkiem. I słusznie, bo to najczęstsze sprawy, jakie wypływają do polskich sądów, jeżeli chodzi o świadczenia alimentacyjne! Dziś jednak opowiemy Państwu coś więcej na temat sytuacji całkiem odwrotnej. Według Ministerstwa Sprawiedliwości w ubiegłym roku do sądów wpłynęło ponad 2000 pozwów o alimenty przeciwko dzieciom. Każda historia zapewne jest inna, każda kryje w sobie rodzinne konflikty i dramaty, ale niewątpliwy wzrost takich pozwów nie może zostać pominięty na naszym blogu.

Historia 1. Anna całe życie kształciła, wychowywała i opiekowała się swoim synem. Dziś syn pracuje w światowej korporacji w stolicy i zarabia paręnaście tysięcy miesięcznie. Stać go na wyjazdy zagraniczne, drogie samochody i wymagające luksusów partnerki życiowe. To właśnie było przyczyną jego konfliktów z matką. Od 5 lat prawie nie rozmawiają…

Kobieta musiała przejść na wcześniejszą emeryturę rok temu z powodu likwidacji zakładu pracy. Następnie stan jej zdrowa się pogorszył i wymagał coraz to kosztowniejszego leczenia. Annie po opłaceniu czynszu za mieszkanie i rachunków zostaje 450 zł na miesiąc. Za te pieniądze musi wykupić leki i najzwyczajniej na świecie jeść. Syn jest „obrażony”, nie chce się odzywać, a co dopiero pomagać. Sąsiadka Anny doradziła jej, by wystąpiła z pozwem o alimenty przeciwko dobrze zarabiającemu synowi. Przecież to Anna całe życie odmawiała sobie przyjemności, samotnie wychowując syna, żeby miał jak najlepszą przyszłość. Czy rada była słuszna? Słuszna!

Historia 2. Janek-awanturnik, furiat i alkoholik. Nigdy nie liczył się ze swoimi dziećmi. Po rozstaniu z żoną postanowił utrzymywać z nimi tylko sporadyczny kontakt. Zawsze jego życie, alkohol, imprezy i nowe partnerki były ważniejsze od własnych dzieci. Nie interesował się czy mają za co zrobić zakupy a cały obowiązek wychowania i utrzymania dzieci pozostawił byłej żonie. Kiedy kolejny związek „wykończył” go finansowo postanowił zażądać od dzieci alimentów, „no przecież muszę z czegoś żyć” – tak właśnie argumentował swoje postępowanie. Janek nie zważa, że jego dzieci mają rodziny, kredyty i sami ledwo wiążą przysłowiowy „koniec z końcem”. Słusznie? Sami sobie odpowiedzcie…

Oba przykłady są skrajnie różne. Obie historie wydarzyły się naprawdę! Nie nam oceniać komu alimenty od dzieci się należą a komu nie, ale poniżej wskażemy Państwu bardzo istotne kwestie. Zaczynając od początku: obowiązek dostarczenia środków utrzymania oraz wychowania obciąża krewnych w linii prostej. W tym miejscu warto przytoczyć, fragment kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:

Art. 128. Obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także środków wychowania (obowiązek alimentacyjny) obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo.

Zgodnie z art. 128 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego obowiązek alimentacyjny, zarówno w wymiarze materialnym i emocjonalnym, obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo. Rodzice mogą domagać się od dzieci alimentów w przypadku, gdy znajdują się w niedostatku a dzieci mają możliwości zarobkowo-majątkowe. O niedostatku pisaliśmy wiele razy w kontekście alimentów. Przypomnijmy tylko, iż jest to stan, w którym występuje niemożność zaspokojenia wszystkich lub chociaż części podstawowych potrzeb.

Sąd w obu sprawach zbada obie przesłanki, zarówno możliwości zarobkowe dzieci, jak i stan niedostatku rodziców. (Obie przesłanki muszą być spełnione łącznie). To jak zakończą się obie sprawy myślę, że wielu z nas po lekturze tego tekstu jest w stanie przewidzieć.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *