Pies jest mój!

Pies jest mój!

Ostatnio buszując w internecie, natknęłam się na pewne forum dotyczące „widzenia z psem po rozwodzie”. A jak wiadomo wszystko, co z rozwodem związane mnie interesuję ze względu na moją pracę zawodową, więc postanowiłam wgłębić się w temat. Co ciekawe strona była zatytułowana forum prawne. Jako miłośniczka i posiadaczka czworonoga rasy Mops o jakże wymownym prawniczym imieniu LEX, postanowiłam kliknąć. Wiecie, że naprawdę istnieje taki problem? Kiedyś oglądając amerykańskie filmy, czy seriale spotykałam się z takim zjawiskiem. Dziś coraz więcej takich przypadków jest w Polsce.

Ludzie na forum opisywali swoje historie. Rozwód w tle i nagle pies, którego kupili, staję się przedmiotem sporu.

Niestety polskie prawo nie reguluję tej kwestii wprost. Zrobiłam małe rozeznanie i sądy radzą sobie z tym przeważnie na dwa sposoby. Raz opieka nad psem, jest traktowana, jako podział majątku, a raz jak opieka nad dzieckiem. Cały problem tkwi w tym, że kodeks cywilny określa zwierzę jako rzecz, a Ustawa o ochronie zwierząt stwierdza, że zwierzę to istota i zdolna do odczuwania cierpienia. Powyższe stwierdzenie wyklucza kategoryzowanie psa jako „rzecz”. (osobiście uważam psa za członka rodziny i zawsze będę to powtarzać i nigdy stanowiska nie zmienię)

Większe pole do popisu mam w opisywaniu tego zjawiska w innych krajach.

Odmiennie jest w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli małżeństwo chcące się rozwieść posiada zwierzę, reguluję się sprawę opieki nad nim. Za oceanem notuję się bardzo duży wzrost spraw, gdzie sądy orzekają o opiece nad pieskiem, kotkiem czy innym zwierzakiem. Psy po rozwodzie mają ustalone miejsce pobytu, nie wyklucza to jednak widzeń z drugim opiekunem, czyli byłym mężem czy żoną osoby obecnie sprawującym nad nimi opiekę. Byli małżonkowie mają wszystko ustalone i przestrzegają opieki nad zwierzakiem, w określone dni w tygodniu, miesiącu czy roku.

W mojej ocenie psa powinno się traktować jak członka rodziny, i przychylam się do stanowiska, które bazują na ustawie o ochronie zwierząt. Pies to nie rzecz- nie powinniśmy go sobie wyrywać z rąk. Są takie konflikty, na które trzeba spojrzeć trzeźwo, myśląc nie tylko o swoim interesie, ale i o dobru innych mówię tu o zwierzakach.

Dziś wpis mniej merytoryczny, z uwagi na to, że ciężko jest opisywać problem, jak się okazuje bardzo duży, nie bazując na konkretnej regulacji. Wskazuję jednak na braki jednoznacznych przepisów w polskim prawie w coraz bardziej popularnym problemie, jak opieka nad psem po rozwodzie. Wierzcie mi, że czytając forum, zdziwiłam się ogromem problemu! Pozdrawiam właścicieli czworonogów, bądźcie rozważni i myślcie o nich w pierwszej kolejności.

Ps. Właśnie wróciłam ze spaceru ze swoim czworonogiem 🙂

Polecam lekturę artykułu, do którego wklejam link. Opowiada, jak nasz dzisiejszy problem wygląda, za granicą. Tekst dostępny TUTAJ.

2 komentarze “Pies jest mój!

  1. Ewa

    Spróbowałby mi tylko psa zabrać!

  2. Emilka

    Zapewne nierzadko staje się też powodem chorej walki, tylko po to żeby na złość zrobić drugiej stronie.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *